Pasywne dochody z inwestowania w sztukę – część IV

W Polsce inwestowanie w dzieła sztuki ciągle nie jest jeszcze popularnym sposobem gromadzenia aktywów i alokacji środków finansowych. Z każdym jednak rokiem zmienia się to na korzyść, wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa. Widać to też po zwiększających się ilościach organizowanych aukcji dzieł sztuki i rosnących wylicytowanych na nich cenach za poszczególne prace. Jest to dobry prognostyk na przyszłość dla zainteresowanych lokowaniem środków finansowych w sztukę.

Dzieła sztuki, w tym obrazy i inne prace artystyczne, cechują się stosunkowo niskim ryzykiem w porównaniu choćby z inwestowaniem na giełdzie. Zawsze posiadają jakąś wartość, nie wspominając o walorach estetycznych. Mogą być oryginalną ozdobą wnętrza, ciesząc oczy zarówno właściciela, jak i gości. Są jednym z lepszych nośników wartości materialnej. W przeciwieństwie chociażby do akcji, czy obligacji nie grozi im utrata wartości z powodu bankructwa państwa bądź przedsiębiorstwa.

Polski rynek sztuki jest wciąż jeszcze dość specyficzny. Ciągle niesłabnącą popularnością cieszą się na aukcjach sztuki prace uznanych polskich artystów, takich jak  Wojciech Kossak, Stanisław Wyspiański, Julian Fałat, Roman Opałka, Wojciech Fangor, Kantor oraz dzieła twórców z okresu Młodej Polski.

Rynek sztuki zaliczany jest do stosunkowo bezpiecznej lokaty kapitału. Inwestycje tego rodzaju należą jednak do inwestycji długoterminowych, o czym należy pamiętać. Nie warto tu liczyć na szybki zarobek. Inwestowanie w sztukę wymaga cierpliwości. Na potencjalne zyski z reguły można liczyć dopiero po kilku, czy kilkunastu latach. 

Są ze świata przykłady osób niezbyt zamożnych, które przez lata wszystkie wolne środki pieniężne przeznaczały na zakup dzieł sztuki, zwłaszcza obrazów, grafiki, aby już na emeryturze posiadać kolekcję sztuki o znacznej wartości. Wtedy też pojawiał się niejednokrotnie problem, że trudno im było rozstać się ze swoimi zbiorami i często oddawali je do muzeum, aby cieszyły lokalną społeczność.

Jednym z największych kolekcjonerów sztuki był Heinz Berggruen, uciekinier z nazistowskich Niemiec. Po ukończeniu Uniwersytetu Kalifornijskiego został poczytnym dziennikarzem i krytykiem sztuki. Swój pierwszy obraz kupił w 1940 roku za kwotę 100 $, aby po 60 latach odsprzedać swoją kolekcję niemieckiemu rządowi za niebagatelną sumę 100 milionów $. W swoich zbiorach miał m.in. liczne obrazy znanych artystów, w tym Picassa czy Matissa.

Według badań firmy inwestycyjnej Horizon Research generalnie wszyscy wielcy kolekcjonerzy kupują wszystko, co im wpadnie w ręce. Dopiero po wielu latach zaledwie niektóre z tych zakupów okazują się strzałem w dziesiątkę, podczas gdy większość pozostaje przeciętnymi dziełami. Zwrot z takich inwestycji skupia się więc na tych najlepszych pracach. Podobnie było w przypadku Berggruena, który skupiał się bardziej na licznych zakupach za stosunkowo niewielkie kwoty od wielu jeszcze nieznanych artystów, niż na poszukiwaniu kolekcjonerskich perełek.

Są jednak również minusy inwestowania w dzieła sztuki. Jeśli swoje zbiory trzymamy w domu, to może nam je ktoś ukraść. Mogą też ulec zniszczeniu podczas pożaru, czy zalania. Warto więc je ubezpieczyć, chociaż częściowo. Podraża to jednak taką inwestycję i to często znacznie. Najlepiej więc nie chwalić się, że mamy jakieś wartościowe dzieła sztuki. Ponadto w miarę możliwości warto nasze zbiory przechowywać w różnych miejscach. 

Istnieje jeszcze jedna atrakcyjna opcja. Bardziej wartościowe dzieła sztuki można oddać do muzeum jako depozyt. Obraz wystawiany w muzeum jest z reguły droższy od porównywalnego dzieła, które nie było muzealnym depozytem. Informacja, że dane dzieło sztuki prezentowane było w muzeum podnosi jego rangę.

Okazuje się, czego sobie nie uświadamiamy, że w wielkich muzeach często tysiące obiektów to depozyty osób prywatnych lub instytucji.

Cena takiego obrazu zależy od prestiżu muzeum. Jest oczywiste, że Muzeum Narodowe jest wyżej cenione niż regionalne. Ponadto dla klienta to sygnał, że obraz jest autentyczny i może założyć, że specjaliści z muzeum przebadali obraz, zanim przyjęli go w depozyt.

Właściciel dzieła wstawiając je w depozyt do muzeum zyskuje jeszcze inne korzyści. Niejednokrotnie muzea wykonują na swój koszt często drogą konserwację obiektów przyjętych w depozyt, np. obrazów lub mebli. Ponadto właściciel wstawiając drogi obraz do muzeum, nie musi w swoim domu instalować kosztownych zabezpieczeń i płacić za monitoring firmy ochroniarskiej. Generalnie, zawsze łatwiej jest odsprzedać dzieło sztuki, które było muzealnym depozytem.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.